środa, 23 marca 2016

Baletowo.

Scena to bardzo dziwne miejsce. Z reguły jestem osobą, która ma problem z wystąpieniami publicznymi. Boję się tego, że zostanę w klasie wywołana do czytania czegoś głośno, boję się robić zadania przy tablicy, boję się wyrazić swoje zdanie w obecności większego grona odbiorców. Nie mam jednak problemu z tańczeniem na scenie. Światła reflektorów skierowane na mnie, wzrok  publiczności wpatrzony w każdy, nawet najmniejszy mój ruch, oddech. Daje mi to adrenalinę, jednak nie napawa mnie lękiem.

Z baletem jestem związana od małego. Jako siedmiolatka po raz pierwszy przyszłam na zajęcia. Malutka, pełna energii Marysia. Nie wiedziałam wtedy, że taniec, począwszy od klasyki, kończąc na hiphopie stanie się moją pasją. To coś jak picie wody. Możesz wytrzymać bez tego jakiś krótki czas, jednak na dłuższą metę, jest Ci to potrzebne do życia. Nie wiem czy rozumiecie co mam na myśli.


jeden z pierwszych występów :) (ja jako pierwsza w rzędzie)


#4

Balet to specyficzna forma tańca, rządzi się swoimi prawami. Myślę, że jest najtrudniejsza i najbardziej wymagająca. Dzięki temu tak efektowna. Zawsze kiedy oznajmiam komuś, że chodzę na balet, w odpowiedzi dostaję pytanie "a umiesz stać tak na czubkach palców?". Otóż umiem, jednak służą do tego specjalne baletki- pionty. Miałam chwilę przerwy w tańczeniu klasyki i niestety wyrosłam z moich starych piont, więc moim kolejnym marzeniem do spełnienia są właśnie one. Piękne, jasnoróżowe POINTY.



+ zdjęcia z "Dziadka do Orzechów", ja jako Klara :)



see ya
xxx

2 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam odwrotnie. Nie boję się wyrażać głośno swoich opinii itp, ale nie odważyłabym się zatańczyć na scenie. Zaśpiewać tak, ale zatańczyć nie.

    zycieniegryzie-neatea.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń